[Recenzja] Magical Eyes: Red is for anguish

Koniec kwietnia w mieście Kamisaki. Właściciel jednego z licznych sklepów z antykami zostaje zaatakowany  i traci ramię, które następnie zostaje porzucone przez sprawcę w pobliskim parku. Byłby to kolejny incydent związany ze wzrastającą liczbą przestępstw w mieście, gdyby nie drobny detal: ofiara twierdzi, że została napadnięta przez tradycyjną japońską lalkę w kimonie.

Amakawa Yuu, na pozór dość normalny uczeń liceum, należy do organizacji Nieposłusznych, która zrzesza ludzi posiadających nadprzyrodzone zdolności walczących z Wariantami: manifestacjami niezwykle silnych ludzkich emocji, które nie zostały spełnione za życia. Amakawa ostatniego dnia szkoły przed Golden Weekiem dostaje od staruszka z Grzebowiska Makaronu, informacje o dziwnej sprawie z lalką. W międzyczasie jeden z innych członków Nieposłusznych, Suzunari Rin,  zostaje umówiony na spotkanie z tajemniczym Soejimą. Soejima oświadcza, ze ma problem z czymś nadprzyrodzonym, jednak jego zimne zachowanie budzi w Suzunarim podejrzenia. Wkrótce okazuje się, że sprawa lalki i Soejimy mogą mieć ze sobą związek. Rozpoczyna się wspólne dochodzenie Nieposłusznych i policji by rozwikłać tą tajemniczą sprawę.

Wraz z naszym protagonistą będziemy się więc włóczyć po Kamisaki by zebrać informacje na temat tajemniczej lalki i sposobu w jaki działa. Pomocą w tym przedsięwzięciu będą służyć nam  liczne postacie poboczne: zarówno związane z Nieposłusznymi jak i zwykli ludzie. Wśród postaci związanych z organizacją do której należy Amakawa znajdziemy wiele oryginałów: staruszek z Grzebowiska Makaronu (które zyskało swoje przezwisko od okropnych dań, które stary lubi serwować); do obłędu zakochany w swojej partnerce Suzunari, który wygląda lepiej niż nie jedna postać kobieca; Kashiwaba, który pomimo pracy dla wywiadu lubi wdać się w walkę; czy prowadzący sklep dla Nieposłusznych Nanashi ( koleś w jednej wypowiedzi potrafi przejść od jak się ma mój ulubiony klient do nic nie kupujesz to won). Po stronie szarych obywateli pojawia się niezwykle sympatyczny detektyw Azuma, który najchętniej zwiałby bawić się z alpakami oraz stary znajomy Amakawy : Minamikawa Satoru, który jest przekonany, że Yuu jest szpiegiem. Bardzo ciekawą jest także Soejima, którego podejrzewałam o różne rzeczy ale raczej nie o to kim okazał się być (ale liczy się to na plus, bo okazał się być bardzo fajną postacią). Obrazu dopełnia szkolna koleżanka Amakawy: Chiharu. I chociaż dziewczyna bezpośrednio ni wpływa jakoś znacząco na fabułę ( przynajmniej w tej części) to właśnie dzięki niej poznajemy nieco bliżej rodzeństwo Yuu a także mamy okazję zobaczyć naszego protagonistę z nieco innej strony. Mamy więc dość dużo zróżnicowanych postaci a wygląda na to, że w sequelu miałoby pojawić się ich jeszcze więcej. I tu dochodzimy do pewnego problemu: o ile Red is for Anguish zamyka ładnie wątek lalki z morderczymi tendencjami, tak dużo pytań jakie zostają nam pokazane albo zasugerowane w czasie gry pozostaje bez odpowiedzi, bo przecież ma być sequel. Niestety, części drugiej, czyli Indigo blue heaven ani widu ani słychu. Jeśli więc będą was nurtować pytania o sens sekwencji otwierającej grę, postać Chiharu, wzrastającą w Kamisaki przestępczość czy tożsamość narratora z fragmentów oznaczonych jako ??? SIDE, to lepiej na chwilę obecną odpuścić sobie Red is for Anguish. Tym bardziej, że jak wspomniałam wyżej diabli wiedzą kiedy dostaniemy sequel. Jeśli jednak nie przeszkadzają wam luźno wiszące wątki to w Red is for Anguish dostaniecie całkiem fajną historię z dreszczykiem i bardzo sympatycznymi postaciami.

Gra jest bardzo liniowa a jedynym naszym wkładem w rozwój wydarzeń jest wybór lokacji na mapie oraz reasoning mode w czasie którego za pomocą zdobytych słów-kluczy odpowiadamy na pytania związane z postępem śledztwa. Jeśli w reasoning mode otrzymamy rank S, to odblokowane zostają dodatkowe scenariusze, które pomagają nam w lepszym zrozumieniu wydarzeń rozgrywających się na ekranie. Po ukończeniu głównego scenariusza możemy też przeczytać dodatkowe sceny ( które są całkiem zabawne).

Od strony technicznej gra prezentuje się całkiem nieźle: mamy animowany opening z bardzo fajnym, dynamicznym kawałkiem Good morning! w wykonaniu NAOKIEE SHOW, całkiem fajną muzykę w tle, ładne postaci i niestety koszmarnie brzydkie tła. Serio, tak paskudnych teł dawno nie widziałam i mam nadzieję, że nie prędko zobaczę. CGów w grze mamy bardzo niewiele, chociaż jeśli już są to całkiem niezłe. Na plus grze liczy się także voice acting. I chociaż nie uświadczymy tutaj jakiś megapopularnych seiyuu, tak głosów Azumy, Suzunariego czy Chiharu słuchało się bardzo przyjemnie.

Na chwilę obecną Magical Eyes mogę ocenić na mocną siódemkę rokującą na coś więcej o ile Indigo blue heaven przyniesie odpowiedzi na pytania jakie pojawiły się Red is for Anguish. Jeśli nie przeszkadza wam więc fakt, że sequelu na razie nie widać a macie ochotę na zgrabną, dość krótką historię z wątkiem paranormalnym to spokojnie możecie sięgnąć po Magical Eyes: Red is for Anguish.

To tak jak ja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s