[Recenzja] Destiny’s Princess: A War Story, A Love Story

Zamek Sayi zostaje zaatakowany przez demony. Uciekając przed krwiożerczymi potworami dziewczyna dobywa rodowego skarbu- starego sztyletu w którym według legendy zapieczętowany jest demon. Dziewczyna przed spotkaniem się ze śmiercią prosi sztylet by demony nie zniszczyły zamku a ona sama została uratowana. Zamieszkujący sztylet demon spełnia życzenie dziewczyny i wzywa do jej świata pięciu bohaterów z innego świata, którzy mają zastąpić poległych z otoczenia Sayi. Rolę brata dziewczyny przejmuje Yukimura, jego najlepszym przyjacielem jest Masamune, ojcem Nobunaga, narzeczonym Hanbei a szefem zamkowych ninja: Kotarou. Cała piątka ma spełnić życzenie dziewczyny jakim jest obrona zamku i rozprawienie się z demonami. Ceną za przyzwanie bohaterów są wspomnienia Sayi o jej prawdziwych bliskich.

Po tym krótkim prologu wybieramy pana, którego ścieżkę chcemy przeczytać; mamy ich do wyboru pięć i w zasadzie możemy je czytać w dowolnej kolejności ale sugeruje zostawić Nobunagę na sam koniec bo po pierwsze spoileruje inne ścieżki a po drugie jest tak odjechana, że gdybym przechodziła ją pierwszą to za resztę bym się nie brała. Co do wyborów to są proste jak budowa cepa a w zdobyciu 100% sympatii pomaga nam licznik. Co do samych gachów księżniczki to mamy trochę standardowy na pierwszy rzut oka zestaw: genki, cichą wodę, sadystycznego dupka, wesołka z mrochna stroną i Nobunagę. Na szczęście w większości przypadków postacie są jednak na tyle sympatyczne/moe/ Nobunagą, że czyta się ścieżki z przyjemnością i zainteresowaniem. Fabuła gry nie jest może jakaś bardzo odkrywcza ale potrafi zainteresować i kiedy dochodzi do rozwiązania intrygi widać, że ma to wszystko sens. Do tego dochodzi fakt, że Saya jest całkiem fajną protagonistką. To co robi, robi dla swojego ludu, stara się stać na własnych nogach, strzela z łuku i potrafi pokazać pazury kiedy trzeba ( najbardziej w ścieżce Nobunagi widać, że dziewczę ma predyspozycje do bycia badassem). Nie popada przy tym w bycie przekombinowany babochłopem. Poza tym jej rozmowy z chłopaki potrafią być zabawne a plan : zwińmy Nobunadze wachlarz był jedną z najsympatyczniejszych scen w grze. Ogólnie pod względem moe gra dostarcza: Masamune z królikiem, przygoda z tanukim Yukimury, poranne odwiedziny Kotarou u Sayi. Nawet taki Hanbei, który nie przypadł mi do gustu potrafił mieć urocze momenty. W grze nie zabrakło także scen wzruszających (ścieżka Hanbeia od momentu kiedy przestaje się zachowywać jak dupek, ogólnie gość ma przerąbane; jedno z zakończeń Nobunagi).  Nobunaga to, jak wspominam od samego początku, kategoria sama w sobie. I tu trochę zaspoileruję ale jego „jesteśmy w Piekle? Świetnie! Podbijemy to wszystko!” było jednym z lepszych momentów w grze. Najlepiej bawiłam się przy ścieżkach Nobunagi, Masamune i Kotarou. Wszystkie trzy miały idealnie, jak dla mnie, zrównoważony poziom moe i fabuły a i sami bohaterowie byli bardzo fajni.

Pod względem graficznym gra prezentuje się porządnie: panowie są atrakcyjni a Saya urocza i ma oczy! Sprite’y postaci i CG są ładne chociaż nie ma ich zbyt wiele. Gorzej jest z muzyką: o ile motyw który towarzyszył pojawieniu się Nobunagi bardzo wpadł mi w ucho, tak cała reszta niespecjalnie zapadła mi w pamięć. Nie pomaga też fakt, że jakość bgmów jest koszmarna. Kolejnym minusem jest brak głosów, które imo wyszłyby grze na dobre. Interfejs gry jest jak dla mnie o kant tyłka rozbić: nie dość, że brzydki jak diabli to na dodatek dla mnie osobiście był strasznie mało intuicyjny ( inna sprawa, że w mobilne otome nie gram więc możliwe, że galeria dostępna dopiero z poziomu wyboru postaci jest normą). Grę można ukończyć w ciągu jakiś 12-13 godzin (steam wbił mi jakieś 15h ale liczył to razem z zostawieniem gry w tle) a pojedyncza ścieżka wraz z sequelem i bonusowym date scenario to jakieś maksimum 3 godziny.

Szczerze mówiąc nie miałam co do Destiny’s Princess wysokich wymagań i spodziewałam się kusoge łamanego przez niezamierzony lolcontent. Zamiast tego dostałam całkiem okej historię w której dwóch z pięciu facetów było turbomoe, jeden był genki szczeniaczkiem, jeden lokalnym dupkiem, który ma swoje powody. Do tego na osobną kategorię zasługuje Nobunaga, który otrzymuje ocenę NOBUNAGA/10. Jeśli więc macie ochotę na jakieś stosunkowo tanie otome ( bo DP bywa często na promocji w okolicach dwudziestu-paru złociszy), które jednak nie będzie frustrująco-irytujące  to możecie się spokojnie w Destiny’s Princess zaopatrzyć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.