[Recenzja] The House in Fata Morgana

Ojcze nasz,  

któryś jest w Niebie,

Święć się imię Twoje.

Zmiłuj się nade mną Ojcze,

i strąć ich dusze w wieczyste potępienie.

FataMorgana_English_Logo_v2

W popadającej w ruinę posiadłości budzisz się bez wspomnień, bez poczucia własnego ja. Po otwarciu oczu wita cię Pokojówka, o oczach w kolorze jadeitu. Pokojówka mówi, że jesteś Panem posiadłości, widząc twoją konsternację ujmuje twoją dłoń i prowadzi cię przez mroczne korytarze by ukazać ci drzwi za którymi kryją się nie tylko tragedie byłych mieszkańców posiadłości ale także wskazówki co do twojej tożsamości.20160806195311_1

Rok 1603, drzwi pierwsze.

Czas rozkwitu posiadłości. Dwoje beztroskich dzieci o włosach w kolorze słomy. Ich idyllę przerywa pojawienie się Białowłosej Dziewczyny.

Rok 1707, drugie drzwi.

Posiadłość popada w ruinę a w jej wnętrzu schronienie znalazła Bestia. Wśród strumieni krwi drogę do posiadłości znajduje Białowłosa Dziewczyna.

Rok 1869, trzecie drzwi.

Wiek pary i żelaza. Panem posiadłości jest ambitny przedsiębiorca a u jego boku trwa Białowłosa Dziewczyna.

Rok 1099, czwarte drzwi.

Ostatnia opowieść. W posiadłości przecinają się ścieżki przeklętego młodego arystokraty i Giselle, dziewczyny o białych włosach oskarżonej o czary.

Widząc tragedie jakich świadkiem była posiadłość możesz zakończyć swoją podróż lub przeć dalej. Zastanów się jednak czy mogłeś znieść te tragedie tylko dlatego, że nie były one twoimi tragediami.

20160806195222_1

The House in Fata Morgana  jest doujinową produkcją wypuszczoną przez Novactacle w 2012 roku i zlokalizowaną w tym roku przez MangaGamer. Tytuł utrzymany jest w konwencji, znanej zachodnim czytelnikom, gotyckiej powieści. Motywem przewodnim Fata Morgany  są ludzkie tragedie spowodowane często przez  wypaczoną miłość. Cztery pierwsze rozdziały stanowią wprowadzenie do świata posiadłości przeklętej wiedźmy, dzięki którym poznajemy bliżej bohaterów dramatu i możemy wyrobić sobie na ich temat zdanie, tylko po to by po serii zwrotów akcji zmienić swoje nastawienie do większości z nich. Bohaterowie tej opowieści są bowiem bardzo złożonymi i intrygującymi postaciami z bardzo ludzkimi problemami, przywarami i namiętnościami. Ponadto jedynie jedną z nich można nazwać prawdziwie złą i przesiąkniętą okrucieństwem. Nie chcę zbytnio psuć zabawy nadmiernymi spojlerami ale powiem tylko, że żaden z głównych bohaterów nie jest jednowymiarową postacią a dwójka moich ulubieńców, czyli Michel i Giselle jest naprawdę świetna a ich relacje i wzajemne docieranie się, leczenie ran i budowanie wzajemnych relacji było kapitalne. Pod koniec historii miałam nadzieję, że wszyscy z bohaterów otrzymają swoje szczęśliwe zakończenie. I przyznam się, że dawno nie odczułam tak dużej satysfakcji po ukończeniu visual novel.

Fabuła jest momentami nieprzewidywalna a twórcy gry naprawdę lubią sprowadzać czytelnika na manowce.  Osiągają to między innymi dlatego, ze gra pozbawiona jest głosów ( i wychodzi jej to naprawdę na dobre!)  ale także przez to, że nawet pozornie nieistotne sceny ( rozmowa Pana z obrazem, dziennik pewnego szlachcica czytany przez Michela i Giselle) mają swoje znaczenie dla fabuły. Pomimo ciężkiej i mrocznej atmosfery, która towarzyszy dużej części gry, odnajdziemy także sceny zabawne przy których złapiemy chwilę wytchnienia przed kolejnym zwrotem akcji. Bardzo podobało mi się także postawienie naprzeciw siebie dwóch najbardziej tragicznych postaci: Michela i Morgany. Losy obu tych postaci są świetnym przykładem tego jak czasem wystarczy jedna osoba by całkowicie zmienić swoje postrzeganie świata i innych ludzi.

20160724160712_1

W grze panuje dość ciężka atmosfera, którą budują narracja, piękne ilustracje ( które trochę kojarzą mi się z pracami Kaori Yuuki a trochę z grą Will o’Wisp) i przede wszystkim kapitalna muzyka. W grze usłyszymy ponad 60 utworów, wśród których znajdziemy nie tylko kawałki instrumentalne ale także utwory śpiewane po portugalsku, francusku i łacinie. Żeby było nam łatwiej w sekcji Concert Hall po wybraniu piosenki mamy wgląd nie tylko w tekst oryginalny ale także jego tłumaczenie. Osobiście najbardziej zapadła mi w pamięć bardzo spokojna piosenka Cicio a cała ścieżka dźwiękowa przypadła mi tak bardzo do gustu, że planuję jej zakup.

Po ukończeniu gry dostajemy dość standardowe opcje: galerię CG, wspomniany już Concert Hall, wybór rozdziałów oraz listę zakończeń. Miłym dodatkiem jest także Backstage gdzie w towarzystwie Michela i Morgany odwiedzamy kolejne postacie by przeczytać ich profile (a także trochę się z nimi podroczyć). Bardzo ciekawie prezentują się także napisy końcowe przedstawione w formie nekrologów dla bohaterów.

Zaczynając The House in Fata Morgana nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że gra klimatycznie przypomina mi bardzo albumy Sound Horizon. Z czystym sumieniem mogę więc Fata Morganę polecić fanom SanHory oraz wszystkim tym, którzy szukają interesującej opowieści która na długo zapadnie w pamięć. Osobiście Fata Morgana stała się moją ulubioną visual novel, strącając z tronu Muv Luv Alternative. Zachęcam was więc do ujęcia dłoni przerażającej Pokojówki i udanie się wraz z nią na spacer po ponurej posiadłości, tym bardziej, że gra w chwili obecnej jest na promocji.

 

Żegnajcie, moi drodzy,

Do czasu aż ścieżki naszych dusz przetną się w bezgranicznej sferze przeznaczenia.20160806195346_1

One thought on “[Recenzja] The House in Fata Morgana

  1. Muzyka faktycznie przepiękna, nie mogę przestać słuchać, dzięki za polecenie! Jak tylko uda mi się odłożyć trochę pieniędzy to samą grę też będę chciała dorwać c:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s