[Recenzja]999

9 osób, 9 par drzwi i 9 godzin na ucieczkę .Wszystko rozpoczyna się w zamkniętej kajucie w której budzi się nasz główny bohater- Junpei. By wydostać się z zalewanego powoli wodą pomieszczenia, chłopak z pomocą gracza musi rozwiązać szereg mniej lub bardziej skomplikowanych zagadek. Po ucieczce z kajuty Junpei spotyka osiem innych osób, które  jak się okazuje także zostały uprowadzone przez tajemniczą postać w masce przeciwgazowej. Wkrótce porywacz, nazywający siebie Zero, wyjaśnia grupce, że aby przetrwać muszą wziąć udział w [Nonary Game] i uciec przed upływem 9 godzin.

999 ukazało się w 2009 roku w Japonii na konsolę Nintendo DS a w rok później zachodni fani mogli cieszyć się angielską wersją językową. Nad całym projektem czuwał Kotaro Uchikoshi, znany chyba wszystkim z Ever17, do którego 999 jest zresztą często porównywane. Rozgrywkę w 999 można podzielić na dwie części: pierwszą jest typowa visual novel z kilkoma liniami dialogowymi i bardzo ważnym dla poszczególnych zakończeń, wyborem numerowanych drzwi przez które przechodzi Junpei; oraz na interaktywną przygodówkę w której rozwiązujemy różne zagadki: od wciśnięcia guzików w odpowiedniej kolejności po przeklęte sudoku. Część w której gracz musi znaleźć wyjście z kolejnych pokojów wykorzystuje ekran dotykowy nds i jest bardzo zajmująca dopóki nie trzeba rozwiązywać tych samych zagadek po raz nty, co jest winą jednego miejsca do zapisu gry i bywa na dłuższą metę strasznie upierdliwe (patrz: kajuta w której budzi się Junpei). Na szczęscie przeczytany tekst można spokojnie pomijać przyduszając palcem strzałkę w prawo. Gra posiada 6 zakończeń: 4 złe, jedno urywające się w durnym momencie, którego przedłużeniem jest prawdziwe zakończenie. W tym miejscu ci, którzy nie grali w 999 a planują powinni skoczyć do następnego akapitu z uwagi na nisko latające spoilery. Ale po kolei: w prawdziwym zakończeniu rozczarowało mnie chyba wszystko. Zaczynając od tego, że ostatnim zadaniem było przeklęte sudoku, poprzez brak jakiegokolwiek sprzeciwu ze strony bohaterów, że zostali przez Zero/June/Akane wykorzystani, kończąc na pojawiającej się na końcu Alice (ALL ICE), której wątek nie został rozwiązany. Dodać do tego fakt, że relacje między Akane a Junpeiem od samego początku były jak dla mnie strasznie płytkie i naciągane i fakt, że Akane w zasadzie uciekła po tym jak wykorzystała go do swoich celów i dostajemy zakończenie gry, które spowodowało u mnie jedno wielkie WTF. Samo zresztą wyjaśnienie celu [Nonary Game] jest żywcem skopiowane z E17 i troszkę mnie rozczarowało, tym bardziej że E17 przeprowadziło je moim zdaniem lepiej.Tu zostaje mi nadzieja na to, że w najbliższej przyszłości uda mi się zawrzeć znajomość z kontynuacją 999- Virtue’s Last Reward. Na chwilę obecną jak dla mnie true end ssie, chociaż przyznam, że moment w którym trzeba odwrócić dsa żeby rozwiązać sudoku, był świetny. Z pozostałych 4 zakończeń największe wrażenie zrobiło na mnie Safe/Letter, ostatnie słowa Zero „Nie, to ja jestem przegranym”, szczególnie w kontekście prawdziwego zakończenia, zrobiły na mnie wrażenie. Pozostałe 3 zakończenia: Axe, Knife i Submarine nie zrobiły na mnie, aż tak dużego wrażenia, chociaż scena z Clover pod koniec Axe była bardzo dobra. Inna sprawa, że wszystkie złe zakończenia rozjaśniają sporo spraw i naprowadzają czytelnika na to kim jest Zero. O postaciach słów kilka, czyli czemu Snake jest moim ulubieńcem lol. Ale zacznijmy od gościa, którego poczynaniami przyjdzie nam kontrolować,czyli Junpeia. Osobiście podobało mi się w nim to, że potrafił oszukać kiedy mu zależało i wykazywał większą inteligencję niż spora część innych głównych bohaterów. Jego związek z June pominę milczeniem. Następną mamy June/Akane- przyjaciółkę Junpeia z dzieciństwa, co już powinno budzić całą masę wątpliwości co do jej osoby. Ogólnie Akane, jeśli akurat nie masz z nią na pieńku, jest całkiem sympatyczna i potrafię zrozumieć motywy jakie kierowały nią przy planowaniu gry ale totalnie nie jestem w stanie jej wybaczyć tego, że na końcu po prostu uciekła. Będąc przy June należy od razu wspomnieć jej oddanego starszego brata Santę/Aoi. Bądźmy szczerzy: chyba każdy kto grał w 999 musiał go podejrzewać w pewnym momencie o bycie Zero. Skoro już jesteśmy przy rodzeństwie Kurashiki, trzeba wspomnieć inną parę rodzeństwa, czyli Clover i Snake’a którzy brali udział w poprzedniej [Nonary Game]. Clover na początku sprawiała wrażenie bardzo żywiołowej oddanej bratu dziewczyny, która za dużo samodzielnie nie myśli ale im dalej posuwałam się w grze tym bardziej przypadała mi do gustu. Niewidomy starszy brat Clover- Snake to jak już wspomniałam moja ulubiona postać. Podobało mi się w nim wszystko, zaczynając od designu poprzez sposób w jaki się wyrażał i to, że podchodził do wszystkiego na spokojnie. Poza tym kiedy w pracowni Zero poprawiał wszystkie przejęzyczenia Junpeia był naprawdę uroczy. Poza tym jest postacią najbliższą mi wiekiem. Na koniec zostawiłam dużo starszą część obsady: Lotus, Seven i Ace. Lotus jest matką dwójki dziewczynek które brały udział w poprzedniej grze, ma paskudny charakter i nie lubi kiedy wypomina się jej wiek. Przyznam szczerze, że przez pewien czas nie mogłam zrozumieć czemu akurat Lotus została przez Zero wybrana do gry i dopiero pisząc ten tekst zaskoczyło mi w mózgu, że być może związane to było z jej świetną znajomością komputerów, ale dalej mam swoje wątpliwości co do jej roli w tym całym cyrku. Następny na liście jest Seven- potężny facet z zakazaną mordą cierpiący na amnezję. W rzeczywistości Seven okazuje się być prywatnym detektywem, który pomógł w ucieczce dzieciakom w czasie pierwszej [Nonary Game]. True end sugeruje, że Seven był w komitywie z Zero przy organizacji obecnej gry. Na koniec zostaje Ace, który początkowo wydaje się być szlachetnym starszawym gościem, gdy tak naprawdę jest strasznym sukinsynem odpowiedzialnym za powstanie [Nonary Game]. Nawet cierpienie na prozopagnozję go nie tłumaczy. Po za kolejka znajduje się mięso armatnie, czyli 9ty uczestnik, który zginął na samym początku gry łamiąc jej zasady.

Z technicznych  szczegółów: gra nie ma głosów. Z jednej strony rozumiem ograniczenia wynikające być może z braku miejsca na kartridżu do nds z drugiej- straszna szkoda bo mogło by być ciekawie. Z początku ilustracje w grze  średnio mi się podobały, bo postacie wyglądały na jakieś chore (z drugiej strony po byciu przytrutym po porwaniu przez Zero trudno dobrze wyglądać) ale z czasem się przyzwyczaiłam i nawet przypadły  mi do gustu. Na muzykę nie bardzo zwracałam uwagę poza motywami, które towarzyszyły bardziej napiętym scenom.

Ogółem jeśli podobało wam się Ever17 i nie boicie się trochę ssącego zakończenia to szczerze polecam 999.Gra oczywiście ma trochę wad o których wspomniałam na początku ale rekompensuje to całkiem fajną historią i przede wszystkim dużą ilością zagadek do rozwiązania.  Sugeruję też zakończenia w kolejności: Axe->Knife->Submarine->Letter/Safe->Coffin/True End.

2 thoughts on “[Recenzja]999

  1. Słysząc tyle dobrego o tym tytule, w końcu postanowiłem się za niego zabrać. Mam nadzieje, że się nie rozczaruje jak tu piszesz :p.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s