[Recenzja]Lonely Yuri

Lonely Yuri (Kodoku ni kiku Yuri) to krótka historia o miłości pomiędzy dwoma samotnymi dziewczynami: nieśmiałą Fusą i nieopuszczającą swojego pokoju Seri. Nastolatki spotykają się kiedy Fusa zmuszona przez wychowawczynie przynosi do domu Seri wydruki ze szkoły. Dziewczyna zasypia i budzi ją dopiero pocałunek  Seri.

Cała historia w Lonely Yuri kręci się wokół uczucia jakie zaczyna łączyć z miejsca Fuse i Seri, więc prócz dziewcząt nie uraczymy w zasadzie żadnych innych postaci. Fabuła nie jest zbyt skomplikowana i kładzie duży nacisk na samotność jakie przed spotkaniem odczuwały obie bohaterki. Ogólnie nastrój  tej visual novel jest bardzo melancholijny i słodko-gorzki, sceny bardzo słodkie (i nie ukrywajmy fanserwiśne) przeplatają się z  często niewesołymi rozmyślaniami Fusy.  O bohaterkach dowiadujemy się raczej niewiele np. dlaczego Seri była hikki jest dla mnie tajemnicą. Nieco więcej dowiadujemy się o cichej Fusie- można domyślić się, że z powodu choroby siostry rodzina jej przebywa ciągle w szpitalu.

Od strony graficznej visual novel prezentuje się nieźle. Obie bohaterki są narysowane w uroczy sposób a nastrój podkreślają delikatne kolory. Tła to przepuszczone przez filtry zdjęcia i niczym się w zasadzie nie wyróżniają. Na plus wychodzą CG, bo jak na visual novel, którą można ukończyć w 2 godziny jest ich całkiem sporo i to w różnych wariantach. Muzycznie jest nie najgorzej, chociaż miałam wrażenie, że w grze istnieją 2 utwory. W grze nie mamy żadnych wyborów, za to miejsc na sejwy całkiem sporo, co mnie trochę dziwi przy długości tej visual novel. W dodatkach mamy standardową galerię, w której możemy podejrzeć swoje ulubione CG.

Przyznam szczerze, że w pamięci raczej nie pozostanie na długo (na chwilę obecną miałam problem z przypomnieniem sobie jak Fusa wylądowała u Seri). Może wynika to z tego, że za yuri ogólnie średnio przepadam a może z tego, że Lonely Yuri jest moim zdaniem naprawdę średnią pozycją.  Sądzę  jednak (patrząc na popularność snorefestu MariMite) że fanom romansów damsko-damskich przypadnie do gustu. Cała reszta może sobie raczej darować, chyba że macie akurat wolne popołudnie do spędzenia, najlepiej przy  świeżo zaparzonej herbacie.

3 thoughts on “[Recenzja]Lonely Yuri

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s