[Recenzja]Never7-the End of Infinity-

Makoto budzi się z koszmarnego snu w którym 6kwietnia zobaczył śmierć pewnej dziewczyny.Z jej dłoni wypadł srebrny dzwoneczek. Chłopak zerwał  się z łóżka by uświadomić sobie, że znajduje się na wyjeździe uczelnianym, dla pewności sprawdza jednak datę. Jego zegarek pokazuje 1kwietnia. Nim jednak Makoto zdążył się zastanowić nad całą sytuacją do jego pokoju wpadła przerażona dziewczyna z jednym pytaniem: Jak to możliwe?!

Never7 jest pierwszą grą ze znanej chyba wszystkim fanom visual novel serii Infinity przybliżająca czytelnikom Syndrom Cure. N7 skupia się na grupce studentów która spędza uczelniany wyjazd na jednej z japońskich wysepek. Na miejscu grupa w składzie: Makoto, Yuka, Haruka, Okkun; poznaje siostry Morino które zajmują się nadmorską knajpką LunaBeach oraz Saki- przyjaciółkę Yuki z czasów gimnazjum.W czasie trwania „pierwszej” pętli postacie nawiązują między sobą różne mniej lub bardziej udane relacje a pomiędzy Makoto i jedną z bohaterek zaczyna rodzić się uczucie. Za każdym razem jednak przerwane jest to wydarzeniami z 6kwietnia, gdy wybranka serca Makoto ginie a sam chłopak doświadcza podróży w czasie. W czasie drugiej pętli Makoto, wyposażony we wspomnienia z „poprzedniego” tygodnia, oczywiście stara się wszystko zmienić na lepsze co mu się zwykle mniej lub bardziej udaje. Oczywiście jak w przypadku innych gier z serii Infinity doświadczymy czasem mindfucku ale jest on moim zdaniem dużo mniejszy niż np ścieżka Coco w E17. Poza tym miejscami wydawało mi się, że Makoto ma jakieś problemy ze zrozumieniem co się do niego mówi, w szczególności przy rożnych infodumpach ze strony Izumi. Ponadto N7 jest dosć mocno skupione na zwykłych codziennych wydarzeniach z życia bohaterów. Było to dość ciekawe ale czasem byłam naprawdę szczęśliwa,że istnieje opcja „pomiń wcześniej czytany tekst” bo tak po trzecim razie pijana Yuka zaczyna naprawdę wkurzać. Te fragmenty z życia sprawiają, że w N7 nie czuje się aż takiej presji jak w R11 i E17, gdzie kolejne godziny przybliżają wszystkich bohaterów do śmierci. Ponadto w przeciwieństwie do reszty serii bohaterowie N7 nie są totalnie odcięci od świata, nadal mogą korzystać z telefonów czy telewizji a oprócz nich na wyspie znajdują się też inni ludzie.Gra oferuje 6 scieżek (7 jeśli wliczymy w to bonusowy scenariusz Yuka Cure).Po przejściu ścieżek Saki, Yuki i Haruki, można przejść do Kurumi. Po uzyskaniu 4 dobrych zakończeń można rozpocząć ścieżkę Izumi Cure, która ma 3 zakończenia. Po podwójnym zobaczeniu Izumi Cure Ending A odblokowany zostaje Epilog a po nim ostania ścieżka. Dodatkowo pojawia się wcześniej wspomniany dodatkowy scenariusz, który przedstawia wydarzenia ze ścieżki Yuki właśnie z jej perspektywy. Osobiście najbardziej podobała mi się ścieżka Cure, w której dowiadujemy się najwięcej na temat „podróży w czasie” której doświadcza Makoto i  Syndromu Cure. Poza tym ciekawe spojrzenie na kota pewnego austriackiego fizyka i psychologię.

Co do postaci to zacznę od Okkuna. Gośc przez większość czasu działał mi na nerwy i zachowywał się jak dupek. Najbardziej znośny był kiedy gadał przez sen (motyw z Okkumanem był zabawny). Postacie kobiece można podciągnąć pod stereotypy np. Haruka=kuudere,Kurumi=imouto, Izumi=starsza siostra. Są jednak dość chociaż przyznam, że sposób w jaki Kurumi mówiła o sobie strasznie działał mi na nerwy (trzecia osoba i te sprawy). Z bohaterek najbardziej polubiłam Harukę i Izumi. Haruka pomimo tego, że była początkowo cichą i bardzo zamkniętą w sobie panienką to w późniejszych route’ach potrafiła dowalić Okkunowi mocnym tekstem(w szczególności w zwykłej ścieżce Izumi). Izumi z kolei to jak wyżej wspomniałam typ starszej siostry, która można by powiedzieć matkowała całej grupie. Ogólnie była bardzo sympatyczną i ciepłą postacią nawet w momencie w którym na jaw wychodzi kilka dość szokujących dla Makoto faktów. Co do samego Makoto, to szczerze mówiąc nie wiem co napisać. Był po prostu całkiem normalnym facetem, który został wplątany w cały bałagan przez to, że olewał zajęcia na uniwerku (mentalna notka: chodzić na zajęcia bo nigdy nie wiadomo kiedy kopnie cię to w tyłek).

Pod względem technicznym widać, że gra się zestarzała.Głowy postaci są raczej marnej jakości podobnie jak oryginalna wersja ścieżki dźwiękowej. Ogólnie jakoś utwory z OSTu nie zapadły mi jakoś za bardzo w pamięć.Poza tym osobiście przeszkadzał mi sposób w jaki narysowane zostały sylwetki postaci. Czasem miałam wrażenie, że rysowano je w ciemnościach patrząc na np. krzywe twarze. CG wyglądają już lepiej ale czasem odnosiłam wrażenie że z postaciami jest coś nie tak. Skoro jestem przy ilustracjach to jedna moja bolączka: Makoto cierpi na to samo schorzenie co wielu protagonistów w visual novel, czyli Syndrom Braku Oczu. Patrząc jednak na datę wydania gry (2000r.) nie dziwi to tak bardzo.

Ogólnie Never7 jest jak na razie dla mnie  najsłabszą pozycją z serii Infinity. Nie oznacza to jednak , że jest zła bo moje rozczarowanie wynika z tego było trochę za mało rycia mózgu a za to dużo romansu. Jeśli nie czytaliście jeszcze nic z Infinity to najlepiej zacząć na chwilę obecną właśnie od Never7-zainteresuje i da przedsmak tego co czeka czytelnika w E17 i R11 a nie rozczaruje. Teraz czekam na tłumaczenie I/O za które odpowiada grupa która przetłumaczyła też Never7.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s