[Recenzja]Higanbana no Saku Yoru ni:Dai Ichi Ya

Moriya Marie jest gnębioną przez swoich kolegów dziewczynką. Sytuacje jej pogarsza fakt, że w zamian za ochronę przed oprawcami, jej wychowawca regularnie molestuje Marie w toalecie starego budynku. W tym samym czasie po szkole roznosi się legenda o Mesomeso-san- youkai płaczącym w starym budynku. Marie szybko dochodzi do wniosku, że to być może właśnie ona dała początek tej historii. Niedługo potem Marie spotyka tajemniczą dziewczynkę- Higanbanę, która oferuje jej Ósme Miejsce pomiędzy szkolnymi youkai. Jednak czy nawet z pomocą nadnaturalnych sprzymierzeńców uda się jej wyrwać z błędnego koła ?

Higanabana no Saku Yoru ni- dai ichi ya- to kolejna miniseria od autora Higurashi i Umineko. Tym razem mamy do czynienia z serią krótkich opowieści których wspólnym motywem są szkolne legendy , nazywane czasem Siedmioma Tajemnicami (w przypadku HnSYn jest ich osiem), oraz zastraszanie i gnębienie w szkole. Dai Ichi Ya składa się z siedmiu takich historii. Pierwszą jest Mesomeso-san, która opowiada historię molestowanej przez nauczyciela Marie. Druga to The Spirit Camera, skupiająca się na Nonomiyi Takeshim, członku  redakcji szkolnej gazetki, który pewnego dnia znajduje tytułowy aparat. Trzecia historia to The Princess’ Life przedstawiająca Midori, uwielbianą przez całą szkołę „księżniczkę”, która sama padła kiedyś ofiarą szkolnych kolegów. Shrine of the Guardian Deity jest chyba najlżejszym rozdziałem, w którym mamy okazję spotkać też pewną, znaną czytelnikom poprzednich visual novel od 07th expansion, postać.  Piąta opowieść Hameln’s Castanets jest prawdopodobnie najbardziej obrzydliwa i moim zdaniem bardzo klimatycznie przypomina pierwsze utwory Ryukishiego. W Hameln’s Castanets poznajemy Hikaru, bardzo inteligentnego chłopca, który jest dręczony przez swoich kolegów. Hikaru znajduje swoje małe sanktuarium w szkolnej królikarni, gdzie poznaje tytułowego Hamelna. One Girl’s Day, jest powiązane z jednym z poprzednich rozdziałów i jest imo prawie fridge horrorem. Ostatnia opowieść Utopia, skupia się na Sakaki Yukari, która pada ofiarą swoich kolegów, którzy są „uzależnieni” od dręczenia kogoś. Zakończenie tego rozdziału aż prosi się o to, żeby  Dai Ni Ya, kontynuować wątek w jakiś okrutny sposób.

Oprócz Ośmiu Tajemnic, innym łącznikiem pomiędzy opowieściami są postacie. Dwójka głównych bohaterek Tańcząca Higanbana i Mesomeso-san, pojawiają się we wszystkich rozdziałach. Oprócz nich spotkamy także inne youkai, bądź powiązane już w jakiś sposób ze szkolnymi legendami, bądź też starające się stworzyć swoje własne historie. Mogłoby się wydawać, że nocna szkoła rządzona przez youkai będzie się różnić od tej dziennej. Okazuje się jednak, że rządzi się ona takimi samymi, jeśli nie okrutniejszymi regułami, niż jej ludzki odpowiednik, o czym zresztą Mesomeso-san przekona się niejednokrotnie na własnej skórze.

Powiem szczerze, że podchodziłam do Higanbany dość sceptycznie, w szczególności po równi pochyłej jaką dla mnie były ostatnie części Umineko. Rozczarowałam się jednak dość przyjemnie (o ile w przypadku dołującego horroru można użyć takiego określenia) bo HnSYn dostarcza naprawdę mocnej rozrywki. Opowieści skupiają  się na dość mrocznych i ciężkich tematach. Wrażenie to potęguje fakt, że ludzkimi bohaterami są dzieci- uczniowie ogromnej podstawówki w której rozgrywa się akcja całej visual novel. Bardzo fajnie przedstawione jest to jak bezwzględnymi i okrutnymi istotami potrafią być dzieci. Większość historii ma też dość przybijające zakończenia. Ogólnie cała vn jest przygnębiająca i bardziej imo przypomina pierwsze Higurashi i pierwszy epizod Umineko niż dalsze części obu serii.

Graficznie Higanbana różni się nieco  od poprzednich vn. Widać, że styl Ryukishiego trochę się polepszył, chociaż postacie dalej mają „szynkowa0te” dłonie. Ponadto kolory są mocniejsze chociaż ciemniejsze. Szalone wyrazy twarzy są dalej mocną stroną rysunków, tak samo jak często odjechane stroje bohaterów (głównie youkai). Strona muzyczna tez jest bardzo dobra, może nie jest to poziom do jakiego przyzwyczaiło nas Umineko ale większość utworów jest naprawdę fajna. W szczególności w pamięć zapada opening 愛しを渡るは黄昏ぞ, którego wersja instrumentalna jest też często wykorzystywana. Innym bardzo mocnym utworem jest 暗き昏き闇は月を背に który z pewnością spodoba się fanom „bitewnej” muzyki z Umineko.

Poza tym Higanbana jest typową visual novel, w której nie mamy właściwie  CG a tekst wyświetlany jest na całym ekranie. Ponadto w czasie czytania pojawiają się pewne terminy, które potem możemy sprawdzić w dostępnym z poziomu menu glosariuszu. Po zakończeniu gry odblokowane zostają też dodatki. Podobnie jak w przypadku poprzednich gier, mamy dostęp do Music Roomu, w którym możemy odsłuchać ulubione kawałki, oraz Library/Biblioteki, w której możemy przeczytać profile bohaterów i dowiedzieć się czegoś więcej na ich temat. Samo menu gry jest bardzo ładne i klimatyczne, w szczególności świetnie wypadają tytułowe kwiaty Higanbany (Lycoris Radiata). Zresztą sama symbolika tego kwiatu jest dość istotna.

Ogólnie Higanbana bardzo mi się podobała.Klimatycznie wstrzeliła się idealnie w mój nastrój ( i pogodę), chociaż muszę przyznać, że część opowieści była imo nieco przewidywalna. Ponadto gra jest dość krótka, przeczytanie całości zajęło mi dwa wieczory po jakieś 4godziny każdy. Dobra stroną jest epizodyczność, która pozwala przerwać czytanie w zasadzie w każdym momencie między rozdziałami, bez późniejszych problemów typu: co ja do diabła czytałam i o co w tym chodziło? W każdym razie czekam na tłumaczenie Dai Ni Ya i na Rose Guns Days, którego przyszłe tłumaczenie na angielski zostało już zapowiedziane.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s