[PSP][Recenzja] Corpse Party

Dzień szkolnego festiwalu. Grupka licealistów postanawia zakończyć święto opowiadając straszne historie. Punktem kulminacyjnym jest przeprowadzenie rytuału dzięki któremu mają pozostać przyjaciółmi na zawsze. Rytuał wydaje się przebiegać bez żadnych problemów, jednak w momencie w którym grupka chce opuścić klasę dochodzi do trzęsienia ziemi. Po dojściu do siebie bohaterowie odkrywają, że nie tylko zostali rozdzieleni ale znajdują się w zupełnie innej szkole- Heavenly Host Elementary w której przed laty doszło do okrutnych  morderstw. Wkrótce przyjdzie im stanąć naprzeciw  upiornej atmosferze szkoły i uwięzionych w niej duszom.

Corpse Party na PSP jest remake’iem doujinowej gry stworzonej przy użyciu RPGMakera  z 1998 roku wypuszczonej na PC-9801 przez Team GrisGris. Wersja na kieszonkę Sony podzielona jest pięć rozdziałów w których przyjdzie nam sterować poczynaniami kolejnych drużyn postaci. Oprócz tego za ukończenie kolejnych rozdziałów i zobaczenie kilku zakończeń odblokowane zostają króciutkie extra rozdziały, dzięki którym poznajemy bohaterów nieco lepiej. Po drodze oczywiście czeka nas masa  kombinowania, eksploracja szkoły i spotkania z najróżniejszymi bytami nadprzyrodzonymi. Całość zaś okraszona naprawdę sporą ilością tekstu. Gra ma dwa zakończenia i całą gamę mniej lub bardziej porąbanych Wrong Endów, które niekiedy potrafią strasznie sfrustrować w szczególności,  kiedy widzi się go po raz n-ty. Dodatkowo zbierać można ID tagi ze zwłok poprzednich uwięzionych, które pomimo tego, że nie wpływają w żaden sposób na rozgrywkę, to przybliżają postacie innych nieszczęśników.

Gameplay to jak wspomniałam wyżej mix visual novel i eksploracji szkoły. W części  tekstowej mamy klasyczne  sprite’y postaci i textbox. Dość często (w szczególności w Rozdziale 5) pojawiają się wybory, z których dość spora część potrafi doprowadzić do złego zakończenia, czasem nawet sporo później w grze. Podobnie jak w większości vn w CP pojawiają się CG lustrujace co ważniejsze/obrzydliwsze sceny.Ponadto praktycznie wszystkie kwestie bohaterów, zarówno te wypowiadane głośno jak i wewnętrzne monologi, mają podłożone głosy. Wśród seiyuu mamy między innymi  Hiro Shimono jako Satoshiego, Tetsuyę Kakiharę (Morishige), Satomi Arai (Seiko), czy Tomokazu Sugitę (Yuuya). Pełna lista aktorów dostępna jest np. na Wikipedii. W części eksploracyjnej przyjdzie nam od czasu do czasu  przed czymś uciekać, bądź wykonywać zadanie na czas. Wszystko w pikselowatej grafice typowej dla gier z RPGMakera. Nie dajcie się jednak zwieść grafice bo Corpse Party potrafi naprawdę nieźle przestraszyć. W głównej mierze jest to zasługą muzyki, która świetnie tworzy atmosferę niepokoju i ciągłego zagrożenia.

Nie chcę za bardzo zagłębiać się ani w postacie ani w fabułę, żeby przypadkiem nie popsuć komuś zabawy, ale mogę powiedzieć, że jest dość interesująca, w szczególności kiedy chodzi o wyjaśnienie pewnego wydarzenia z Rozdziału 1. Bohaterowie są dość dobrze przedstawieni i całkiem realni w swoich zachowaniach, chociaż niektórym poświęcono trochę za mało czasu ekranowego. Minusem jest też to, że w pewnym momencie zakończenie da się totalnie przewidzieć. Poza tym nie jest ono jakieś bardzo odkrywcze. Co do wspomnianych wcześniej Extra Rozdziałów, to większości są one dość sympatyczne i ukazują głównie wydarzenia sprzed obowiązkowej wycieczki do Heavenly Host. Ponadto spotkamy w nich kilka postaci, które w głównej grze służą jedynie za dekoracje w postaci trupów.

Głównym problemem jaki miałam z Corpse Party był brak opcji pominięcia poprzednio przeczytanego tekstu. W momencie  w którym po raz 10ty zobaczyłam to samo zakończenie w Rozdziale 1, odstawiłam grę na dobre 2tygodnie. Ponadto brakuje też standardowych dla visual novel opcji takich jak galeria, music room,czy chociaż możliwość ponownego przeczytania jakiegoś zakończenia. Do tego czymś co mnie osobiście bardzo wkurzało były ucieczki przed duchami. Spotkanie z takim delikwentem oko w oko  kończy się  wrong endem. Jest to jednak tylko moja opinia, może ktoś akurat lubi uciekać przed sukinsynem, który blokuje mu większość dróg ucieczki.

Ogólnie polecam Corpse Party, bo pomimo kilku wad, jest naprawdę solidną i fajną grą na dobrych kilkanaście godzin.W szczególności jeśli lubicie horrory. Mam też nadzieję, że zobaczymy po angielsku sequel CP, czyli Books of Shadows, bo patrząc na informacje w sieci prezentuje się równie ciekawie jak część pierwsza.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s