[Recenzja]Silver Chaos

Kolejny starszy tekst, tym razem o grze BL Silver Chaos. Wszyscy hejterzy yaoiców niech trzymają się z daleka (niektóre fangirlsy może lepiej też). Za wszystkie literówki przepraszam.

Silver Chaos jest/był moim pierwszym podejściem do gry adv/vn z gatunku BL (Boys Love). Jako, że zaczęłam ją lata świetlne temu i jakoś nie miałam okazji jej doczytać, postanowiłam skończyć w dwóch max trzech podejściach.

Grę zaczyna się jako młody uczeń szkoły Silver, Might. Został on osierocony jako małe dziecko podczas wojny z Wielkim Demonem Hardiusem.W szkole jego najlepszym przyjacielem jest Adonis, podobnie jak Might sierota. Sielankowa egzystencja przyjaciół zostaje przerwana w momencie gdy pewnego dnia Might zostaje ciężko zraniony i na dodatek spada z klifu. Lekarze stwierdzają,że chłopak nie przeżyje. Adonis oczywiście wpada w ciężką depresje. I najpewniej tu zakończyła by się przygoda gdyby nie pojawienie się tajemniczego przybysza, który oferuje Adonisowi księgę, która ma uratować życie Mighta. Oczywiście w życiu nic nie jest proste i użycie magii opisanej w księdze jest całkowicie nielegalne i zakazane. Adonis używa jednak księgi, po czym zostaje porwany przez demonicznego przybysza. Następnego dnia Might zostaje wrzucony do więzienia jako wspólnik w całym zajściu. W tym momencie gra przejmuje kontrolę nad dalszym losem niedoszłego wojownika.

Osobiście zaczęłam od głównego faceta w grze, czyli Adonisa. Po wtrąceniu do więzienia Mightowi udaje się z niego wydostać, z drobną pomocą zakapturzonego jegomościa. Po ucieczce Might spotyka księcia Werne’a któremu pomaga, gdy napastują go jakieś zakazane mordy. Prowadzi to spotkania z przywódcą Królewskich Rycerzy Lorencem. Might zostaje zaproszony na dwór królewski, gdzie przyłącza się do poszukiwania siejącego zniszczenie Srebrnego Chaosu. Wkrótce tez wokół niego zbiera się drużyna złożona z Lorence’a, Leici-łowcy nagród i wkurzającego shoty Pama. Bohaterowie w końcu spotykają na swej drodze Srebrny Chaos, który okazuje się by Królem Demonów Hardiusem w osobie Adonisa. Jedynym sposobem na pokonanie Hardiusa i by może uratowanie Adonisa, jest bóg Ragsiel, który 10lat wcześniej pomógł zapieczętować demona. Might i jego drużyna marzeń ruszają wiec do świątyni Varoja, gdzie spotykają kapłana Kurta, który wygląda jakby ciągle coś ćpał.Tu też Might dowiaduje się, że poprzednio Hardiusa pokonał boski duet w którego skład wchodził tatuś Mighta i tatuś Adonisa. Might, żeby pokonać Hardiusa i uratować przyjaciela musi przyjąć w swoje ciało Ragsiela. Wkrótce też pojawia się zamek demona a bohaterowie wyruszają by go zniszczyć. W dobrym zakończeniu Might i Adonis giną po czym zostają przeniesieni przez Ragsiela do ‚świata pomiędzy’, gdzie oczywiście nie tracą czasu i płomiennie okazują sobie uczucie.W złym zakończeniu nr 1 Might nie zabija przyjaciela i zostaje zabawką Hardiusa.W złym zakończeniu nr 2 Might zaczyna rządzi światem razem z Hardiusem. Ogólnie ciężko mi jakoś oceni tą ścieżkę, nie była jakaś niesamowita ale nie była też całkiem zła. Podobało mi się za to zakończenie, spodziewałam się raczej jakiegoś ‚siła miłości zwycięży wszystko lolololol’, a tak zakończenie było takie nieco słodko-gorzkie.

Drugą postacią, którą się zajęłam był Hardius. W przypadku tego pana ścieżka jest bardzo krótka i właściwie nic w niej ciekawego nie było. Podobnie jak w przypadku złych zakończeń Adonisa, Might kończy albo jako zabawka Hardiusa albo też wspólnie z nim podbija świat. Zabawne było to, że na tej ścieżce było więcej ero-scen niż w normalnej ścieżce Adonisa.

Następną postacią był Hector, bo mam słabość do postaci w okularach. Hector jest jednym z uczniów w szkole Silver i specjalizuje się w mieszaniu wszelkich trucizn i innych specyfików. Jednym z nich nawet szprycuje uwięzionego Mighta, co doprowadza nasze biedne uke do stanu napalenia. Ponadto Hector jako jedyna postać ma osobne złe zakończenie, ale o tym za chwilę.

Zasadniczo Hector jest lokalnym gwałcicielem i tsunderellą, która chce by z Mightem ale boi się odrzucenia i dlatego wyraża swoje uczucia poprzez molestowanie. Oczywiście wszystko to jest spowodowne traumatyczną przeszłością. Rodzice Hectora padli ofiarą spisku i zostali zamordowani a ich synek postanowił się zemścić na królu.Do akcji wkracza oczywiście Might i Hector wyrusza razem z nim na polowanie na Silver Chaos.Po pokonaniu Hardiusa-Adonisa Hector ratuje Mighta z rozpadającego się zamku po czym znika. Mightowi jednak udaje się do odnaleźć, gdy pracuje jako farmaceuta.Ogólnie dobry ending Hectora jest kochany, ale to chyba dlatego, że ogólnie Hectora w jakiś kopnięty sposób lubię.

Złe zakończenia są dwa, oprócz common enda gdzie Might nie zabija Adonisa. W pierwszym Might zabija opętanego zemstą Hectora kiedy ten wpada do sali tronowej i wypuszcza tentacle które gwałcą Lorence’a (notabene jedna z dwóch najgłupszych scen w całej historii, no serio, na cholerę to było?!Poza tym rejpo-tentacle, geezas.) , w drugim zaś obaj lądują na resztę życia w więzieniu.

Po Hectorze przyszła posta wobec, której maiłam dość wysokie wymagania a zawiodła mnie na całej linii. I chodzi tutaj o Lorence’a. Mówiąc krótko spodziewałam się rycerza na białym koniu a dostałam co najwyżej bladą dupę.W każdym razie podczas poszukiwań Silver Chaosa, bohaterowie zaczepili o karczmę w której Leica przepijał królewskie pieniądze. Lorence’a, który oczywiście jest sknerą, krew zalała, więc żeby o uspokoi Pam zamówił mu ‚wodę’, która okazała się wódą. Rycerz oczywiście narąbał się, pocałował Mighta znienacka, śpiewał po pijaku różne piosenki, po czym zaciągnął Mighta do łóżka a na drugi dzień o tym nie pamiętał. Potem zachowywał się jakby sam nie wiedział czego chce, aż do czasu gdy Might podsłuchał jego rozmowę z królem o odrzuconej propozycji mariażu. Po tym dopiero przyznał się, że coś czuje do Mighta. Scenka erotyczna miała miejsce w koszarach i była jakoś mało ciekawa. W dobrym zakończeniu Might przyłącza się do Królewskich Rycerzy.

Dlaczego ta ścieżka mnie rozczarowała? Bo sądziłam, że dostanę wspaniałego rycerza bez zmazy ni skazy a Lorence wypadł jak wypadł. by może ma to coś wspólnego z tym, ze poznaje się go właśnie jako takie idealnego rycerza a potem wychodzi ta ‚pijacka’ strona jego osobowości.Meh, w każdym razie przechodząc dalej docieramy do mojej ulubionej postaci.

Leica jest łowcą nagród, którego drużyna spotyka, gdy ten rozprawia się z kolejnym potworem. Wiedziony chęcią zysku przyłącza się do poszukiwań. Leica zabiera ze sobą Mighta na wyścigi koni, które określa jako męski romans (lol).Oczywiście całą forsę przegrywa, po czym bierze udział w konkursie śpiewu w którym zajmuje drugie miejsce. Wracając do karczmy Leica przytula Might od tyłu (d’aaaaawwww).Wszystko wyjaśnia się gdy Leica zabiera Mighta ze sobą do sierocińca, który wspiera zarobionymi pieniędzmi.Otóż kilka alt wcześniej Leica działał w duecie razem ze swoim przyjacielem.pewnego razu, wybrali się jednak na demona, którego nie mogli pokonać.Przyjaciel Leici zginął, a on sam stracił oko i rękę. Leica przyznaje, że Might przypomina mu bardzo zmarłego przyjaciela. Might oczywiście ma wątpliwości czy Leica nie widzi go tylko jako substytutu za straconego kumpla. Leica pokazuje mu jak bardzo się myli, przywiązując Mighta przy pomocy szalika do drzewa i wyznając mu uczucie. I to jest najlepsza (ero)scena w całej grze. W dobrym zakończeniu Might i Leica pracują wspólnie jako łowcy nagród, pomagając w sierocińcu.

Ostatnią postacią z głównej czwórki jest Pam-mieszaniec człowieka i zwierzoczłowieka.Plus jest wkurwiającą shotą, która potem wyrasta na całkiem sympatyczną nie-shotę, szkoda tylko, ze następuje to dopiero w zakończeniu. Pam przyłącza się do drużyny, gdy Lorence i Might wyzwalają go od handlarza niewolnikami. W dalszej części gry Pam znajduje wioskę z której pochodziła jego matka.Mamusia Pama zakochała się z wzajemnością w człowieka przez co została wygnana przez naczelnika wsi i jednocześnie jej ojca.Kiedy Pam wkracza do wioski, dziadek oczywiście nie chce go widzieć.Pam  stwierdza, że powinien popełnić samobójstwo bo „bawww nikt mnie nie kocha”.Od samoboja ratuje go Might, po czym następuje scena za która Might powinien wrócić do pierdla. na koniec obaj bohaterowie ruszają w wielką włóczęgę po świecie.

Będę szczera i napiszę, ze Pam strasznie mnie wkurzał.Poza tym w większości przypadków shoty mnie nie kręcą.

Po najbardziej wkurwiającej ścieżce czas na najbardziej idiotyczne zakończenie.I mówię tu o Kurcie. Kuu-chan jest kapłanem Ragsiela, który całe życie spędził samotnie mając za jedyne towarzystwo zboczonego boga.Do tego Kuu-chan uwielbia sprzątać,wyszywać,piec ciasteczka i robić jakieś podejrzanie wyglądające koktaile z lokalnego zielska (pewnie dlatego wiecznie wygląda na zaćpanego). Na jego roucie zboczony bóg (o którym zaraz) dostaje od Mighta pozwolenie na użycie jego ciała. Oczywiście wykorzystuje to do tego by przelecieć Kuu-chana. Scena w dobrym zakończeniu jest totalnie z gatunku lolwat? a mianowicie Might mieszka w świątyni a Kuu-chan ozdabia mu gatki wyszywanymi misiami.No sorry ale prawie padłam jak zobaczyła to zakończenie.W każdym razie jakoś dziwnie pasowało do przećpanego Kuu-chana.

Wróćmy jednak do wspomnianego wcześniej zboczonego bogato jest Ragsiela.W momencie w którym Might odmówi mu użyczenia ciała, Ragsiel stwierdza „whatever ty tez możesz być” bo czym manipulując Mightem zmusza go do masturbacji .

W dobrym zakończeniu Might i Adonis zostają zabrani przez Ragsiela do nieba, gdzie odwalają za niego brudną robotę a po godzinach (a czasem nawet podczas) robią za jego prywatny harem.

Ostatnie dwie ścieżki to Sergiei i jego synuś królewicz Werne. Sergiei to lokalny starszy pan, który prosi Mighta by został ochroniarzem Werne’a.Oczywiście Jego Wysokość też ma jakiegoś angsta a jest nim śmiertelna choroba. Sergiei ginie w obronie Mighta, a chłopak zostaje ochroniarzem jego syna, ciągle pamiętając o starym królu.Ścieżka Werne’a kończy się podobnie z tym, że Might i Werne są kochankami.Ponadto w ścieżce Werne’a jest chyba możliwe najgłupszy dialog w całej adv. A leci on mniej więcej tak:

Werne:Jej, dlaczego on zrobił sie twardy, czy to nienormalne?

Might::Nie, to jest normalne. (Might robi mu dobrze)

Werne: Dlaczego to ze mnie wytrysnęło?Jestem chory?!

No bez przesady, myślałam, ze Pam jest lokalną niewinną shotą a tu zonk okazało się, ze Werne jest upośledzony.

Podsumowując oceniłabym ta grę na jakieś max. 6/10. Miejscami była całkiem przyjemna ale czasem głupota bohaterów i idiotyczne sceny z nikąd (tentacle,gatki z miśkami, podglądanie kochającej się pary) dobijały mnie totalnie. Na plus za to są CG, które są naprawdę ładne oraz to że SC jest dostępna po angielsku. ponadto większość ero-scen nie przekracza granic dobrego smaku i nie powoduje odruchów wymiotnych (lol Enzai).Powiedziałabym nawet, ze spora część z nich była całkiem fajna.

W każdym razie mogę polecić tą adv wszystkim, którzy mają ochotę na BL które nie doprowadzi ich do depresji albo obrzydzenia,a także na coś przy czym nie trzeba za bardzo myśleć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s